Moralitet na wesoło
| Umieść tutaj Twoją reklamę - |
Dzień Dobry, 6 stycznia 2006, Moralitet na wesoło
“Manderlay” rozpoczyna się tam, gdzie kończy “Dogville”. Po wymierzeniu sprawiedliwości w górniczym miasteczku, Grace trafia do zapomnianej przez Boga i ludzi plantacji w Alabamie.
Jest rok 1933, a niewolnictwo kwitnie tutaj w najlepsze. Film obywa się bez dekoracji, bohaterowie poruszają się po scenie, gdzie białą kredą zaznaczone są kontury budynków. Tym razem rzecz dotyczy rasizmu, a w szerszej perspektywie słabości demokracji. Ironiczna opowieść o niewolnikach, którzy buntują się przeciwko swoim oswobodzicielom, może być odczytywana jako komentarz do bieżących wydarzeń politycznych. Czyż amerykańska polityka w Iraku nie jest przykładem uszczęśliwiania na siłę?
“Manderlay” z pewnością należy do najbardziej udanych dzieł duńskiego reżysera. Dydaktyzm jest tym razem złagodzony ogromną dawką poczucia humoru, konstrukcja filmu jest bardziej zwarta niż w “Dogville”. Nawet młodziutka Bryce Howard wypada bardziej przekonująco od sławnej Nicole Kidman. Wspomniana wcześniej ubogość inscenizacji oraz nadekspresyjna gra aktorów sprawiają, że oglądamy coś w rodzaju telewizyjnego spektaklu.
Nie zapomnij: zbliża się dzień babci, walentynki oraz… ferie
Sphere: Related Content
Leave a Reply