Krople, które drążą skałę
| Umieść tutaj Twoją reklamę - |
Gazeta Krakowska, 10 marca 2006, Krople, które drążą skałę
Kiedy odszedł, dla wielu czas się zatrzymał. I nic już nie było takie samo. Prawie dwa miliony Polaków wyjechało do Rzymu, by pożegnać Papieża-Polaka. Setki tysięcy uczestniczyło we mszach, marszach dziękczynnych, nocnych czuwaniach.
Młodzi ludzie - nazwani pokoleniem Jana Pawła II - gromadzili się pod papieskim oknem w Krakowie, na skwerach i ulicach. Śpiewali ukochaną przez Papieża “Barkę”. Wrogowie podawali sobie dłonie. Dzieciom, które wtedy przyszły na świat, nadawano imiona Karol i Karolina. Kolejki nawróconych ustawiały się przed konfesjonałami. Minął rok. Czy zmienił coś w naszych sercach? Czy nawróceni pozostali w kościołach? Czy zwiększyła się liczba powołań?
Niektórzy twierdzą, że wszystko co dobrego stało się po śmierci Ojca Świętego, już minęło. Kibice - cudem pogodzeni - znów się kłócą. Czasem nawet biją. Przestępczość utrzymuje się na dotychczasowym poziomie. Ostatnia kampania wyborcza podzieliła społeczeństwo na wrogie obozy. A jednak dla wielu z nas wzruszenie tamtych kwietniowych dni nie było chwilowym przeżyciem.
Czy śmierć papieża Polaka nie była jakimś końcem dla naszych rodaków? Może był to ostatni przejaw solidarności ludzkiej. Czy doszukiwać się w niej czegoś więcej? Ojciec św. był wyjątkowym człowiekiem. Jednak ludzie są tylko ludźmi. Często zachowują się inaczej będąc pod impulsem chwili. Przejmuja się innymi, jednak najbardziej martwią się o siebie. Czy człowiek, który jest człowiekiem Jana Pawła II będzie myślał tylko o sobie?
Sphere: Related Content
Leave a Reply